tablica informacyjna

Pan A, niegdyś słynny malarz, którego dzieła wisiały w największych muzeach i posiadłościach, dzisiaj nic nie umie stworzyć. Podłe wydarzenia przeszłości odbiły się na jego dłoniach. Delikatne, gładkie palce już nie suną pędzlem po płótnie tak, jak za dawnych czasów. Jednakże pewnego dnia przechadzając się po ulicznych alejkach, dostrzega młodego chłopczynę, który ni stąd, ni zowąd uderza prosto w duszę malarza i wywołuje ogromną falę natchnienia. Pan A pragnie, aby tajemniczy pan B pomógł odzyskać mu pasję.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Natchnienie



•••••••••••••••

W głowie Morel'a zaistniał prawdziwy chaos i już całkowicie zapomniał o odwiedzinach siostry. Nie było tajemnicą, że potrzebował pieniędzy. Nie chodziło o spłatę pożyczki ani obecne wydatki, lecz o choćby znalezienie mieszkania z ciepłą, bieżącą wodą. Gdyby był tylko materialistą, chciwym człowiekiem zapewne zgodziłby się bez zastanowienia. Ale nim nie był. Naprawdę chciał pomóc mężczyźnie. Widział, lub przynajmniej mu się wydawało, że widzi, jak bardzo dręczy to blondyna niemogącego nic stworzyć. Lecz tu pojawił się kolejny problem. Praca. Nie będzie miał na nią czasu. Nie będzie mógł pomóc swojej szefowej podnieść się z pola bitewnego, jakim był kryzys, który ledwo zażegnali. A przecież nie zostawi jej samej, póki reszta pracowników nie powróci. Chyba, że zacznie pracować w nocy. Przecież igła i nitka to jego życie. Ocknął się po chwili przypomniawszy sobie, iż nic nie odpowiedział panu La Mettire.
-Nie, nie-zaprzeczył szybko próbując wybrnąć z zaistniałej sytuacji.-Wierzę panu. I chcę pomóc. P-przepraszam, że wyglądało to dość… niewłaściwie-zająknął się lekko, nawet nie wiedząc czemu.-Za szybko zacząłem się zastanawiać jak wszystko poukładać. I nawet się nie przedstawiłem…-poczuł się okrutnie, zachowując się  nietaktownie przy kimś, kto w porównaniu z nim stał kilka pięter wyżej w niewidzialnej hierarchii społecznej.
- J-jestem Joshua Morel-zająknął się, mimo próby powstrzymania tego odruchu.-Na wstępnie chciałbym jednak zaznaczyć, że nie znam się na modelingu, czy choćby pozowaniu…nigdy tego nie robiłem. I nieszczególnie  interesuje mnie kwestia pieniężna.-ostatnie słowo wymówił wręcz przez zaciśnięte gardło.
Mimo wielu koniecznych wydatków, nie chciał brać pieniędzy, czułby się jak oszust, który za nic weźmie wynagrodzenie. A przecież pomoc to nie biznes, za to nie można oczekiwać gotówki. Przynajmniej w jego mniemaniu.
-Nie wiem, czy chce pan omówić szczegóły tutaj i dziś.-zadarł głowę, by spojrzeć na zachmurzone niebo.-Jednak wydaje mi się, że za chwilę może zacząć padać, a w pobliżu nie ma jakiegokolwiek dachu.-zarzucił skórzaną kurtkę na plecy, czując dreszcze przechodzące go po całym ciele.

•••••••••••••••

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz