•••••••••••••••
W głowie Morel'a zaistniał prawdziwy chaos i już całkowicie
zapomniał o odwiedzinach siostry. Nie było tajemnicą, że potrzebował pieniędzy.
Nie chodziło o spłatę pożyczki ani obecne wydatki, lecz o choćby znalezienie
mieszkania z ciepłą, bieżącą wodą. Gdyby był tylko materialistą, chciwym
człowiekiem zapewne zgodziłby się bez zastanowienia. Ale nim nie był. Naprawdę
chciał pomóc mężczyźnie. Widział, lub przynajmniej mu się wydawało, że widzi,
jak bardzo dręczy to blondyna niemogącego nic stworzyć. Lecz tu pojawił się
kolejny problem. Praca. Nie będzie miał na nią czasu. Nie będzie mógł pomóc
swojej szefowej podnieść się z pola bitewnego, jakim był kryzys, który ledwo
zażegnali. A przecież nie zostawi jej samej, póki reszta pracowników nie
powróci. Chyba, że zacznie pracować w nocy. Przecież igła i nitka to jego życie. Ocknął się po chwili przypomniawszy
sobie, iż nic nie odpowiedział panu La Mettire.
-Nie, nie-zaprzeczył szybko próbując wybrnąć z zaistniałej
sytuacji.-Wierzę panu. I chcę pomóc. P-przepraszam, że wyglądało to dość…
niewłaściwie-zająknął się lekko, nawet nie wiedząc czemu.-Za szybko zacząłem się
zastanawiać jak wszystko poukładać. I nawet się nie przedstawiłem…-poczuł się okrutnie,
zachowując się nietaktownie przy kimś,
kto w porównaniu z nim stał kilka pięter wyżej w niewidzialnej hierarchii społecznej.
- J-jestem Joshua Morel-zająknął się, mimo próby
powstrzymania tego odruchu.-Na wstępnie chciałbym jednak zaznaczyć, że nie znam
się na modelingu, czy choćby pozowaniu…nigdy tego nie robiłem. I nieszczególnie
interesuje mnie kwestia
pieniężna.-ostatnie słowo wymówił wręcz przez zaciśnięte gardło.
Mimo wielu koniecznych wydatków, nie chciał brać pieniędzy,
czułby się jak oszust, który za nic weźmie wynagrodzenie. A przecież pomoc to
nie biznes, za to nie można oczekiwać gotówki. Przynajmniej w jego mniemaniu.
-Nie wiem, czy chce pan omówić szczegóły tutaj i
dziś.-zadarł głowę, by spojrzeć na zachmurzone niebo.-Jednak wydaje mi się, że
za chwilę może zacząć padać, a w pobliżu nie ma jakiegokolwiek dachu.-zarzucił skórzaną kurtkę na plecy, czując dreszcze przechodzące go po całym ciele.
•••••••••••••••
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz