tablica informacyjna

Pan A, niegdyś słynny malarz, którego dzieła wisiały w największych muzeach i posiadłościach, dzisiaj nic nie umie stworzyć. Podłe wydarzenia przeszłości odbiły się na jego dłoniach. Delikatne, gładkie palce już nie suną pędzlem po płótnie tak, jak za dawnych czasów. Jednakże pewnego dnia przechadzając się po ulicznych alejkach, dostrzega młodego chłopczynę, który ni stąd, ni zowąd uderza prosto w duszę malarza i wywołuje ogromną falę natchnienia. Pan A pragnie, aby tajemniczy pan B pomógł odzyskać mu pasję.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Malarz

•••••••••••••••••••••••
┏ - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - ┓

Z czasem nauczyłem się, że nie warto tęsknić ani pamiętać. Jednak ciebie nie potrafię zapomnieć.



     - Być natchnieniem to znaczy być wszystkim - odpowiedział krótko i dopiero wtedy zrozumiał w jak wielkie zakłopotanie wprowadził chłopca. - Bardzo przepraszam, że postawiłem cię w nieprzyzwoitej sytuacji i wprawiłem w zakłopotanie - westchnął, aczkolwiek w jego głosie nie było słychać skruchy, zażenowania, czy czegoś podobnego do wstydu, wciąż nie speszył się przez swoje pochopne zachowanie. - Chyba źle zacząłem. Nazywam się Nemo Isleen, może o mnie słyszałeś, może nie, bądź co bądź, jestem malarzem - odchrząknął, próbując pozbyć się ponocnej kluchy w gardle od kilkunastu kubków kawy, przy okazji poprawił niechlujnie rozpięty kołnierz koszuli, przywracając go do prawidłowej formy. - Przez pewnie niefortunne zdarzenie straciłem natchnienie motywujące mnie do działania, czyli prościej mówiąc, nie potrafię nic namalować. O dziwo twoje egzystencjalne istnienie uderzyło mnie niczym grom z nieba. Dzięki tobie na kilka chwil odzyskałem talent, jednakże bez dalszej pomocy z twojej strony, wkrótce znowu popadnę w bezrobocie, więc proszę cię o zostanie moim modelem - rzekł bez ogródek, obserwując chłopca różnokolorowymi, znacznie łagodniejszymi niż wcześniej oczami, przepełnionymi dodatkowo zmęczeniem. Nie spał od kilku nocy, próbując coś namalować.
     - Oczywiście nie za darmo. W związku z wysokim pożądaniem moim dzieł zarabiam całkiem pokaźną sumkę, zapewne moja tygodniowa wypłata jest kilkadziesiąt razy większa niż twoja roczna. Chyba nie muszę tłumaczyć, że w takim układzie zostałbyś sowicie wynagrodzony? - jego zazwyczaj zaciśnięte w wąską kreskę usta wygięły się w delikatnym uśmiechu. Było to zjawisko niezwykle kuriozalne od czasu wypadku, bo zazwyczaj jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
     - I wnioskuję, że przez moje lekkomyślne postępowanie zraziłem cię do siebie, o ile nie przeraziłem. Bardzo przepraszam, mogę jednak zaświadczyć, że jestem prawnym obywatelem - dodał spokojnie, wyczytując z twarzy młodzieńca niechęć do osoby Nemo.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz