•••••••••••••••••••••••
┏ - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - ┓
Z czasem nauczyłem się, że nie warto tęsknić ani pamiętać. Jednak ciebie nie potrafię zapomnieć.
Wzdrygnął się z frenezją, słysząc cichy szelest gałęzi wierzby i dopiero po kilku minutach zrozumiał, że chłopiec o czarnych włosach poruszył się. La Mettrie był tak pochłonięty rysowaniem, złożem świeżej weny oraz ponownym powrotem jego talentu do trzymania ołówka czy pędzla, że nawet nie zauważył w którym dokładnie momencie jego anioł powrócił do świata żywych. Nieco zaskoczony podniósł głowę znad szkicownika zarysowanego mnóstwem zarysów póz, twarzy czy poszczególnych części ciała typu dłoni, nóg, torsu. Uważnie zlustrował chłopca, po czym nie
zważając na zaistniałą sytuację, wrócił do rysowania. Tak długo, jak pozostawał w miejscu Nemo nie musiał się ruszać, ani, co gorsza, wyjaśniać czemuż to postanowił posłużyć się nim jako modelem.
Chłopaczyna najwyraźniej nie wiedząc co począć, po prostu podniósł się z ziemi i gdy przeszedł obok artysty, wtem ten złapał go za nadgarstek. Uniósł głowę, aby utrzymać kontakt wzrokowy tak niezbędny do poprawnej rozmowy między ludźmi.
Wstał z suchej, wiosennej, zielonej trawy i podniósłszy swoje akcesoria rysownicze, spakował je do teczki, a następnie nie zważając na drogi materiał garnituru, uklęknął przed nim na jedno kolano, chwycił w dłonie jego dłoń i rzekł:
- Zostań moim natchnieniem.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz