tablica informacyjna

Pan A, niegdyś słynny malarz, którego dzieła wisiały w największych muzeach i posiadłościach, dzisiaj nic nie umie stworzyć. Podłe wydarzenia przeszłości odbiły się na jego dłoniach. Delikatne, gładkie palce już nie suną pędzlem po płótnie tak, jak za dawnych czasów. Jednakże pewnego dnia przechadzając się po ulicznych alejkach, dostrzega młodego chłopczynę, który ni stąd, ni zowąd uderza prosto w duszę malarza i wywołuje ogromną falę natchnienia. Pan A pragnie, aby tajemniczy pan B pomógł odzyskać mu pasję.

środa, 6 lipca 2016

Natchnienie

•••••••••••••••

   Poddenerwowany Morel biegł do pracy obarczony mnóstwem materiałów i tkanin. Akurat dziś budzik postanowił się zbuntować, a baterie wyładować po wielu tygodniach użytku, co doprowadziło do przedłużenia snu młodziaka. Gdyby nie nawał pracy i obowiązki z pewnością byłby ucieszony z całego zajścia. Kto nie chciałby pospać tę godzinę lub dwie dłużej? Zdyszany wpadł do zakładu krawieckiego, gdzie już u wejścia trafił na swoją szefową Lydie.
  -Wybacz, rozładował mi się budzik-rzucił pośpiesznie i popędził do pracowni.
   W pierwszej chwili nie zwrócił uwagi na wszelkie sprzęty malarskie oraz na samego Nemo. Zaczął rozkładać ubrania i materiały, które znajdowały się na jego ramieniu, na wielki stół do wymierzania.
   -Tutaj ją te dwie pary spodni-rozłożył odzienie i wyrwał małą karteczkę z leżącego niedaleko bloczku. 
   Chwyciwszy długopis w usta, zdjął skuwkę i trzymając ją w zębach zaczął bazgrać cenę oraz o ile rozmiarów poprawił owe ubranie. Zrobił tak jeszcze z kilkoma ubraniami po czym zamknął długopis, poprawił opadającą na oczy czuprynę i odwrócił się do szefowej. Oprócz jej wzroku napotkał również oczy malarza, który poprawiał płótno na sztaludze nie spuszczając z niego wzroku. Chłopczyna zmieszał się lekko. To już? tak szybko miał zostać modelem?
   -T-to ja może zaniosę to do magazynu...-wybąkał i chwycił z powrotem wszystkie ubrania chcąc uniknąć niezręcznej ciszy.
   Wyminął kobietę i czym prędzej czmychnął do innego pomieszczenia. Gdy ułożył starannie wszystkie zamówienia chwycił kolejne wraz z kilkoma materiałami. Wróciwszy do pracowni rozłożył się przy jednej z maszyn i zabrał się za szycie udając, że nie widzi malarza. Było to trudne zwłaszcza, że tuż obok rozłożył się ze swoimi tabołkami, a jemu dłonie drżały niemiłosiernie. 

•••••••••••••••

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz